Wolny czas pomiędzy Nowym Rokiem i Świętem Trzech Króli to bardzo pracowity czas dla Modelleisenbahnclub Stetten an der Donau. W tym roku już 24 raz w tej małej miejscowości położonej nad Dunajem odbyła się wystawa makiet kolejowych: „Stettener Modellbahntage”, czyli „Dni Modelarstwa Kolejowego w Stetten”. Co ciekawe, w Niemczech znajduje się kilka miejscowości nazwanych Stetten. Podczas poszukiwań adresu istotne są dopiski w nazwie wskazujące właściwą lokalizację. Nas interesujące Stetten znajdowało się bezpośrednio przy rzece Dunaj, który w tym rejonie dopiero rozpoczyna swój bieg. Rzeka przepływa przez 10 państw europejskich i kończy swój bieg w Morzu Czarnym co czyni ją najdłuższą rzeką Europy.
W dniach 3-4 stycznia ekipa gospodarzy ubrana w koszulki z charakterystycznym logo klubu z sylwetką lokomotywy elektrycznej BR103 zajmowała się obsługą wystawy. W sumie zaproszono 17 makiet. Od bardzo małych, do mocno rozbudowanych.
Szefostwo klubu razem z burmistrzem dokonało oficjalnego przywitania gości.

W tym roku po raz pierwszy została zaproszona makieta z Polski. Tomek z synem Adamem oraz z Romkiem zaprezentowali publiczności makietę stacji Wysoka Gorzowska.

Bardzo ciekawa makieta „Gröna Sverige” przedstawiająca linię kolejową w Szwecji. Sunęły po niej bardzo długie składy pociągów. W jednym z pociągów towarowych doliczyliśmy się 34 wagonów. Autor ma w planach zawieszenie sieci trakcyjnej. Niestety ze względu na cały czas poruszające się pociągi nie udało się zrobić dobrego jakościowo zdjęcia.




Z wyjątkiem jednego ujęcia, kiedy nastąpiła awaria zasilania…

Koledzy z OMC Gera przywieźli pokaźnych rozmiarów makietę prawdziwej stacji Lauscha, która w oryginale znajduje się w Turyngii. To blisko Sonneberg – miasta w którym mieści się centrala firmy PIKO.

Jens Petermann przedstawił znaną pracę „Dorfchemnitz b. Sayda”. Autor wspominał o planach rozbudowy makiety o nowy szlak. Obok swoją mikromakietę demonstrował Norman Timpe.

Koledzy z belgijskiego klubu HET SPOOR zaprezentowali swoją najbardziej znaną w ostatnim czasie pracę „BOUY – A – BEZE”, co w tłumaczeniu na język polski oznacza po prostu „zupa rybna”. Klub liczy około 150 członków, z czego aktywnych jest mniej więcej 50 osób.

Kolekcję starych modeli i zabawek zaprezentował znany z serii dokumentalnej „Eisenbahn Romantik” redaktor Hagen von Ortlof.

Korzystając z okazji wykonaliśmy pamiątkowe zdjęcie. Nie będę ukrywać, że to właśnie dzięki „Eisenbahn Romantik” oglądanemu regularnie w telewizji, dzięki zestawowi do odbioru telewizji satelitarnej w latach 90-tych z wielką chęcią uczyłem się języka niemieckiego.

Swoje najnowsze dzieło zaprezentował Marcel Ackle. Jak to na mistrza przystało, budowa makiety nie zabrała mu dużo czasu. Stworzył ją w jeden miesiąc… Zaznaczył, że drzewa miał już wcześniej przygotowane. Przy okazji autor demonstrował nowy system analogowego sterowania modelami lokomotyw opracowany razem z firmą RTS. Rzeczywiście, sterowanie umożliwiło takie ustawienie, że koło zamachowe umieszczone na silniku lokomotywy polowej wykonywało jeden obrót na około trzy sekundy.



„Cremerville” – przykład „kieszonkowej” makiety w podziałce Z.

Klub gospodarzy – MEC Stetten zademonstrował swoją klubową makietę H0 odwzorowującą koleje DB w epoce IV. Każdy z wizytujących wystawę po zakupieniu biletu otrzymywał prosty kwestionariusz, na którym można było zaproponować nazwę dla nowej makiety klubowej. Wśród uczestników quizu losowano nagrody.

Makieta w skali 1:220. Na szczególną uwagę zasługiwało techniczne rozwiązanie makiety. Autor stworzył uniwersalny system umożliwiający wymianę części pokazowej prezentacji. Część techniczna, a więc łuki i stacja odstawcza pozostają te same.


VEB Rügenkreide Werk 1 to przykład kopalni kredy w realiach NRD. Dało się odczuć zbyt duże nasycenie scenkami rodzajowymi.

Inne zaprezentowane prace.




Stetten nad Dunajem to mała urokliwa miejscowość. Znajduje się tu wiele starych budynków. Na jednym z nich wypatrzyliśmy rok 1792. Na miejscu przywitała nas typowa zimowa aura z dużym mrozem.





Stołówka dla wystawców została zorganizowana w starej remizie strażackiej.

Bardzo gościnna, wręcz rodzinna atmosfera spotkania sprawiła, że pomimo długiej drogi do pokonania będziemy mile wspominać ten wyjazd. Być może inne makiety z Polski zagoszczą jeszcze niejeden raz w tej klimatycznej miejscowości nad Dunajem?












