Modelarstwo kolejowe – zawsze trochę kompromisu – Felieton Franza Rittiga

Na poważnie zająłem się modelarstwem kolejowym, gdy byłem na studiach. Miałem już wtedy ukierunkowany zawód oraz zaliczony rok służby wojskowej. Mój zawód stał się dobrą podstawą do kontynuowania hobby. Brakowało mi jednak dwóch czynników, które pozwoliłby na realizację realistycznego modelarstwa kolejowego: czasu oraz przestrzeni.

Moim celem nadrzędnym zawsze była budowa realistycznych modeli kolei na podstawie rzeczywistości! Ale jak to zrealizować? Posiadałem tylko małe mieszkanie i jeszcze mniej wolnego czasu. Jednak miałem… szczęście. Ze względu na moje życie zawodowe związane z historią techniki (byłem nauczycielem i inżynierem) miałem możliwość odwiedzania archiwów. Tam znalazłem akty i źródła, zdjęcia i plany układów torowych tak zwanych Kleinbahn-ów ze wschodnich Niemiec. Zwrot „Kleinbahn” funkcjonował w pruskiej nomenklaturze kolejowej jako oficjalne określenie małych sieci kolei normalnotorowych jak i wąskotorowych. Odkryłem wtedy typowo kleinbahn-owe rysunki z wieloma bardzo małymi stacjami. Niewielkie długości torów, mała liczba rozjazdów, małe budynki stacyjne, małe lokomotywownie, małe magazyny.

Tu można zobaczyć jak małe parowozownie istniały kiedyś na wschodnioniemieckich Kleinbahn-ach. Zdjęcie szopy z rejonu Altmark (Stara Marchia). Rysunek przedstawia budowlę z kolei Bachstein-Gesellschaft z Turyngii. Można sobie uzmysłowić jak krótkie były to obiekty, ale też warto zauważyć, jak dzięki temu  mało zabiorą miejsca na realistycznej makiecie

Altmark 1975. Foto Wolfgang List

Szopa z kolei Bachstein-Gesellschaft z Turyngii. Kolekcja F.Rittig

Znalazłem normy stosowane przez firmę „Lenz” – budującej kiedyś lokalne linie kolejowe według ustalonych przez siebie reguł i zasad. Pozwalały one na stosowanie krótkich torów z podkładami ułożonymi w rozstawie znacznie przekraczającym 0,6 m na podsypce żwirowej. Proste były tam zastosowane różnorakie urządzenia – bez zbędnej mechaniki. Rozjazdy z ręczną obsługą na miejscu. Nawęglanie parowozów koszami i łopatami.

To właśnie stało się dla mnie ucieleśnieniem starego świata, ale też mojego modelarskiego świata!

W mojej głowie pojawiło się przemyślenie: jeśli chcę praktykować wierne oryginałowi modelarstwo kolejowe, to zostaje mi bazować na historycznych „Kleinbahn-ach”. Tylko one mogą dać szansę realistycznego budowania przy wykorzystaniu małej, bardzo ograniczonej powierzchni. Co ważne, taka makieta nie pochłonie znacznej ilości czasu podczas jej budowy, dzięki czemu nie stanie się wiecznie niedokończonym modelem.

Znalazłem zalety: Kleinbahn z krótkimi pociągami, krótkimi lokomotywami, krótkimi torami i rozjazdami pozwala oszczędzać wiele przestrzeni. Z taką makietą ustawioną w mieszkaniu można normalnie żyć i funkcjonować.

Poniżej dwa przykłady z północnych Niemiec. Pokazują jak krótkie mogą być perony i tory na „Kleinbahn-ach”. Na pierwszym zdjęciu (stacja Neuendorf-Karritz) widać jak peron jest dłuższy od pociągu tylko o jeden metr. Na drugim zdjęciu (stacja Groß Schwächten) można zauważyć, krótki peron, który posiada maksymalną długość równą dwum  rozjazdom.

Neuendorf Karritz. Foto Frank Barby

Groß Schwächten. Foto Wolfgang List

Odkryłem jednak i wady takiego rozwiązania: Nie ma szans na uruchamianie pociągów pośpiesznych. Nie można używać długich lokomotyw i eleganckich wagonów na wózkach. Jazda – tylko z ograniczoną prędkością.

Stacja Neukloster Franza Rittiga. Fot. Frank Zarges

Stacja Alt Warnow. Fot. Frank Zarges

Podsumowując – nie da się zbudować modelu nowoczesnej kolei. Musiałem pożegnać się z modelami parowozów BR50 (Ty5) oraz BR52 (Ty2). Żadnych dużych stacji, minimalizacja urządzeń sterowania ruchem.

Makieta z Friedrichsruhe do Franzburga w całej okazałości. Fot. Roman Szczeciński

Z Friedrichsruhe do Franzburga – plan układu torowego narysowany przez Uwe Volkholz.

Na samym początku mojej modelarskiej drogi zaakceptowałem te fakty.

Co z tego wyniknęło dla mnie i jakie były tego konsekwencje?

– Kleinbahn w modelu – oznacza konieczność wykonania w miniaturze większości detali;

– Kleinbahn w modelu wymaga absolutnej zgodności historycznej infrastruktury, elementów otoczenia i taboru;

– Kleinbahn w modelu – to pasujące do siebie i epoki lokomotywy, wagony, a także tory i rozjazdy ułożone na podsypce żwirowej lub czasami tłuczniowej;

– Kleinbahn w modelu wymaga zastosowania krajobrazu uzupełnionego tłem i zestrojonym z nim oświetleniem, bo przecież światło tworzy nastrój, robi atmosferę, potęguje romantykę małej kolei i dzięki niemu powstaje efekt głębi;

– Kleinbahn w modelu – to obowiązkowa, dyskretna patyna,

– Kleinbahn to także zawsze wolna, harmonijna jazda i manewry – tak, jak kiedyś w rzeczywistości.

Wjazd do stacji Franzburg Franza Rittiga. Fot. Gerhard Tombroek

Stacja Friedrichsruhe. Fot. Gerard Tombroek

Nasz kochany Bóg stwarzając świat o pośpiechu i prędkości nic nie wspomniał – to założenie rozwinęło we mnie moją małą filozofię. W moich modelarskich pracach chcę pamiętać o dawnych czasach na kolei. Granica sięga do około 1970 roku. To co wydarzyło się po 1970 roku nie jest już dla mnie historią i w późniejszym okresie trudno jest odnaleźć romantyzm kolei.

Myślę, że zarówno w Polsce jak i w Niemczech można „iść” w modelarstwo kolejowe by budować i jeździć pociągami nawet we własnym mieszkaniu lub domu. Trzeba po prostu zaakceptować małe, a nawet bardzo małe makiety dające jakże wiele radości. Oczywiście akceptuję też wszystkich moich przyjaciół, którzy budują duże makiety, z pośpiesznymi pociągami, mostami, nowoczesnymi lokomotywami i wielkimi systemami sterowaniem ruchu. To także świetna sprawa! Być może wcześniej również podążyłbym w tym kierunku – zdecydowałem jednak inaczej. Naturalnie nie istnieją zakazy, które uniemożliwiałyby opuszczenie mojej modelarskiej drogi. Ja jednak zostanę na niej. Małe makiety na małej powierzchni, budowa modeli w relatywnie krótkim czasie i dążenie do perfekcji w każdym detalu będzie nadal moją modelarską dewizą

Dzisiaj w Niemczech wiele osób zwracając się do mnie mówi: „Kleinbahn – Franz”. I wcale nie jest mi z tego powodu przykro.

Moja zasada pozostaje od lat niezmienna: „Mała kolej, ale według planu!”

Dwa plany z realistycznymi wymiarami, które odpowiadają rzeczywistości.
Pierwszy przykład pokazuje krótki układ torowy stacji Groß Schwächten. Drugi plan przedstawia stację końcową Frauenwald z kolei Rennsteig w Turyngii w pobliżu Ilmenau. Obydwa plany odzwierciedlają realne długości. Na obydwu stacjach odbywał się regularny ruch kolejowy. Idealnie nadają się do odwzorowania na makiecie.

Frauenwald von Uwe Volkholz

Groß_Schwächtevon Uwe Volkholz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli okaże się, że znaleźliście cierpliwość na przeczytanie tego felietonu.

Tłumaczenie z języka niemieckiego: Tomasz Florczak

One thought on “Modelarstwo kolejowe – zawsze trochę kompromisu – Felieton Franza Rittiga

  1. Pingback: buy viagra

Możliwość komentowania jest wyłączona.